poniedziałek, 13 lipca 2015

Rozdział 2

                Obudziłam się rano nie wyspana i zmęczona od płaczu.Leże sobie i patrze w sufit.Nagle usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi.Wstaje na równe nogi i wychodzę.To co zobaczyłam zmroziło mi krew w żyłach.Mój chłopak całował się z dziewczyną.Łzy cisnęły  mi do oczu,nie mogłam na to patrzeć na to patrzeć,wyszłam jak najszybciej z przedpokoju i poszłam do łazienki i wybuchłam płaczem,zsunęłam się po ścianie.Po kilku minutach słyszę jęki,jeszcze bardziej się pogrążyłam.Natychmiast wstałam z podłogi,wyszłam z łazienki i skierowałam się do sypialni by wyciągnąć walizkę spakowałam wszystkie swoje rzeczy i wyszłam z sypialni przechodząc odwracam się i widzę mojego chłopaka.Dylan zmarszczył brwi:
                  - Co ty robisz Jasmine?-zapytał
Prychnęłam popatrzyłam na niego ze łzami w oczach:
                  - Wychodzę nie widzisz ?-odpowiedziałam
 Popatrzył na mnie z przerażeniem w oczach i powiedział:
                  - Przepraszam.....
                  - Nie chce słuchać twoich przeprosin.Rozumiesz ?-odparłam
 Wyszłam trzaskając drzwiami.Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do mojej najlepszej przyjaciółki:
                  - Cześć Kelsey
                  - No hej co tam?
                  - Mogłabym u ciebie przenocować ?
                  - No jasne ! A coś się stało ???
                  - Po prostu pokłóciłam się z Dylanem.
                  - Aha ok.Wiesz przecież gdzie mieszkam i zawsze możesz do mnie przyjść.
                  - Dziekuję . Bedę póżniej -rozłączyłam się .
Szłam do pracy.Po 20 minutach weszłam do kwiaciarni.Przywitałam się z moją szefową ,przebrałam się w strój i poszłam pod kasę.O godzinie 18 przebrałam się i wyszłam żegnając się z szefową.Idę znaną mi drogą do Kelsey,nagle zobaczyłam cztery postacie ubrane w stroje tutejszych gangsterów.Byłam przerażona nie wiedziałam co robić.Ukryłam się za drzewem i słyszę rozmowę:
                   - Oddawaj kurwa kasę-odparł brunet
                   - Oddam wam jak bede ją miał kasę przyrzekam-powiedział poszkodowany
                   - Nie kurwa masz nam dać bo cię rozjebie- powiedział ten sam brunet
                   - Powiedz swojemu szefowi że bede miał je na jutro
                   - Dobra ale  najpierw zadzwonię do szefa.Michael  dzwoń
Stałam w wszystko słyszałam.Boże!Boję się.Ale to już za póżno na wycowanie się.Myślałam nad tym co ten chłopak zrobił że go napadli?A co jeśli go zaraz zabiją? Tysiąc pytań a żadnych odpowiedzi i nagle słyszę od nowa tą samą rozmowę
                   - Szef powiedział że mamy go zabić-odparł ten chłopak
                   - Nie proszę nie błagam mi proszę-mówił łamiącym się głosem
                   - Za póżno już daje ci śmierć-i po chwili usłyszałam strzał.Zaczęłam uciekać ale niestety przewróciłam sie zaklnełam sobie w myślach słyszę cieżkie kroki już miałam wstać ale on chwycił mnie za nogę i  ciągnął mnie odwróciłam się i kopnęłam go w krocze i biegłam ile sił w nogach.Mijałam kolejne ulice aż dotarłam do mojej przyjaciółki . Dzwone dzwonkiem do drzwi i zauważyłam moją przyjaciółkę pyta się:
                   - Jezu co sie stało?
nie mogłam jej nic powiedzieć bo by się załamała i zadzwoniła by na policję a ja nie chce mieć kłopotów wiec odpowiedziałam:
                   - Nie nic po prostu jakiś facet chciał ode mnie torebkę.
                   - Aha no widzę że masz dobrą kondycję co ?
                   - Tak zdarza się
                   - No dobra wchodz zrobię  ci  herbatę.
                   -Dziekuję ci strasznie że mi pozwoliłaś nocować jesteś moją najlepszą przyjaciółką.
                   - No się wie.Ale najpierw pokaże ci pokój.
Szliśmy na górę by pokazała mi pokój w którym bedę nocować.Weszłam do pokoju wzięłam walizkę położyłam na łóżku i zaczęłam się rozpakowywać aż nagle zadzwonił telefon bez patrzenia odebrałam:
                   - Widziałem twoją twarz.Ja i tek cię znajdę słońce.
Stałam jak wryta i patrze przed siebie i myślę co ja najlepszego zrobiłam.
             Pov Justin
           - O tak skarbie ...Jeszcze chwila -dyszałem
Pchnąłem jeszcze raz a po chwili  powiedziała :
           - Justin!!!!-powiedziała moje imię
Doszliśmy razem wstałem zacząłem się ubierać a nastepnię powiedziałem;
           - Hailey bardzo dobrze mi zrobiłaś.Z czego zapomniałem o sprawie
           -Nie ma za co Justin -odparła
Wyszedłem z  biura i podszedłem do chłopaków i zapytałem:
          - I co jak  sprawa ?
          - A dobrze tylko jest problem- powiedział Calum
          - Jaki?
          - Jakaś dziewczyna to widziała- odpowiedział
          - Jak to kurwa widziała ?!-zderwowałem się i yo jak
          -No tak to nie wiedzieliśmy że tam stoi -odparł Luke
          - Macie ją znależć zrozumieliście !-rozkazałem
          - Okej -powiedzieli wszyscy
Poszłem do biura wziąłem telefon i zadzwoniłem do byłej żony:
          - Cześć Selena
          - Cześć Justin. Coś się stało ?
          - Nie nie.Powiedz mi jak tam moja córcia ??-zapytałem 
          - A dobrze nawet lepiej ma chłopaka i wiesz ona jest w nim zauroczona-odpowiedziała
          - A ty jaki się czujesz?
         - Nawet dobrze.Posłuchaj muszę kończyć ba mam masę roboty
          - Jasne nie przeszkadzam.Na razie 
          - Pa Justin 
Rozłączyłem się i wyciągnałem pudełko.Otworzyłem to i wyjąłem woreczek, położyłem na stół.Rozsypałem na stół robiąc trzy cześci  wzdłuż i wciągnąlem wszystko.Wstałem i poszedłem do chlopaków.Podałem im narkotyki i powiedziałem:
            - Bierzcie to najlepszy towar
Chłopaki rozkoszywali się smakiem a ja zapaliłem skręta.I tak myślę może by tak zadzwonić do córki ? O tak to będzie dobry pomysł.

1 komentarz: