poniedziałek, 20 lipca 2015

Rozdział 5

                             Pov Jasmine
                   Weszliśmy do środka i zajęliśmy miejsca obok okien. Rozmawialiśmy o byle o czym ,boże jak ja dawno go nie widziałam chciałabym poprawić nasze relację. Mam nadzieje że się uda.
                    - A jak tam z chłopakiem ?-zapytał
Spięłam się trochę bo nie wiem co powiedzieć. On zwrócił na to uwagę i powiedział
                    - Coś się stało? Źle coś powiedziałem? Jak chcesz nie musisz nic mówić. Przecież o tym wiesz.
Chciałabym mu to powiedzieć. Muszę się komuś wygadać.Z mamą nie bardzo bo ona by już dzwoniła na policje, a to by było najgorsze więc mu powiem.
                    - Ja z nim nie jestem - powiedziałam z smutnym głosem - On cały czas przychodził pijany do domu i się na mnie wyżywał. Bardzo się bałam. Nawet bym nie przepuszczała że on taki jest - spojrzałam na niego ze łzami w oczach i mówiłam dalej - Przyszedł do domu i zaczął mnie wyzywać i cały czas mnie uderzał i mówił że, nic nie robię w domu zaczął się na mnie wydzierać aż w końcu mnie zgwałcił-wybuchłam płaczem
 Wstał i mnie przytulił. Prosił żebym usiadła mu na kolanach więc tak też zrobiłam. Przytuliłam się mocno do niego. On mnie pocieszał, głaszcząc moje plecy. Gdy się wreszcie uspokoiłam,wróciłam na swoje miejsce.
                    - Już dobrze. Jak on ma na imię ?-zapytał
                    - A co chcesz zrobić?-teraz ja zapytałam
                    - Pogadam z nim jak mężczyzna -odpowiedział
Czy na pewno chce pogadać? Przecież on jest w gangu. Nigdy nic nie wiadomo, ale może to i dobrze? Jakby nie patrzeć nie jestem z nim. A dobra co mi tam.
                    - Dylan -powiedziałam smutnym głosem
                    - Dobrze ja go znajdę i z nim porozmawiam ok?
                    - Dobrze ale tylko nic mu nie zrób dobrze? Nie chce żebyś miał tato kłopoty dopiero co się spotkaliśmy.
                    - Dobrze tylko z nim pogadam albo ktoś dobrze?
Skinęłam głową . Wstaliśmy z miejsc i wyszliśmy na świeże powietrze.
                    - Chcesz poznać moich przyjaciół?-zapytał
                    - Oczywiście - odpowiedziałam
Szliśmy do jego samochodu otworzył mi drzwi od mojej strony pasażera. On też wsiadł i pojechaliśmy. Droga na hale trwała jakieś 20 min, wysiadłam z samochodu i skierowałam się do drzwi. Otworzył mi je i weszłam każdy wzrok skierowany był na mnie. Ale najbardziej ten blondyn z kolczykiem.
                                Pov Luke
                    Kiedy weszła ta śliczna dziewczyna każdy na nią spoglądał. Ja w sumie też. Gdy na mnie spojrzała, odwróciła wzrok w inną stronę. Zaśmiałem się na ten gest od jej strony.
                    - Zostawiam wam z nią na kilka minut - oznajmił - Macie się nią zająć,a nie ją zgwałcić.Jeżeli któryś ją dotknie to wam nogi z dupy powyrywam. Zrozumiano?!
Skinęliśmy wszyscy głowami. Ale coś mi tu nie pasowało Ashton dziwnie się na nią patrzył wiec zapytałem:
                    - Ash mogę cie na chwile zabrać ?
                    - Taaa chodź- odpowiedział
Poszliśmy na stronę i zapytałem:
                    - Stary co ci? Patrzysz tak na nią jakbyś zobaczył ducha
                    - To jest ona - odpowiedział
 Nie rozumiałem go. Jaka ona? Kim ona jest?
                    - To ona to wszystko widziała - odpowiedział
Co jak to ona wszystko widziała?!I co teraz ? Kurwa mać co za shit.
                    - A powiedziałeś szefowi? - zapytałem
                    - Nie jeszcze nie, ale chyba dzisiaj powiem - odpowiedział
                    -Chyba cię popaprało?! Nie możesz wiesz jak się wkurwi - odparłem
                    - Trudno przypadkiem będzie wiedział że to ona - powiedział
Szlak mnie zaraz trafi, nie może o tym powiedzieć dopiero co się spotkali .Nie zauważyłem kiedy Ashton poszedł do szefa. Co za zjeb.
                               Pov Ashton
                          Poszedłem do szefa by mu o tym powiedzieć. Wszedłem, spojrzałem na niego i powiedziałem:
                    - Wiem kto to obserwował tą akcję.
 Spojrzał na mnie pytająco i zapytał:
                    - Kto ?
                    - Twoja córka to widziała - odpowiedziałem
Popatrzył na mnie wściekłym wyrazem twarzy i powiedział:
                    - Jak to moja córka do jasnej cholery?! - krzyknął
                    - Skąd mogłem wiedzieć że to twoja córka-też krzyknąłem
Pokręcił głową i usiadł  na krześle i schował twarz w dłonie i oznajmił:
                    - Musisz jej to powiedzieć ja tam zaraz przyjdę
Skinąłem głową i wyszedłem zamykając drzwi od gabinetu. Podszedłem do niej i powiedziałem:
                    - Wiem że tam byłaś i wszystko widziałaś, że zabiliśmy tego chłopaka.
                              Pov Jasmine
Jak to widział mnie? Boże co teraz? I co zabiją mnie? Popatrzyłam na niego ze strachem w oczach. Cofnęłam się do tyłu wpadając ma stół. Zaśmiał się ze mnie gorzko.
                    - Serio? Boisz się mnie? Nie podobne do ciebie. Pewnie myślisz że cię zabije - powiedział
Popatrzyłam na niego smutnym wzrokiem. Podeszłam do niego i odparłam:
                     - No dawaj wyjmij pistolet i strzel. No dawaj myślisz,że się ciebie boję skurwielu?! No dawaj -wzięłam pistolet który leżał na stoliku i  podałam mu - No proszę weź go sobie i mnie zastrzel jestem już na widelcu nie widzisz?! - spojrzałam na niego z pogardą
 Popatrzyłam na innych którzy mieli oczy szeroko otwarte. I dobrze niech widzą że mam jaja.
                    - Co jest z tobą ? Czemu nie strzelisz do mnie? Hmm?
Popatrzyła na mnie ze złością w oczach podszedł do mnie chwycił mnie za szyje, i rzucił na ścianę. Głowa mnie strasznie bolała, ale wstałam i już miałam iść,ale zatrzymał mnie ten blondyn.
                     - Puść mnie! - krzyknęłam szarpiąc się - No puść chce oddać temu frajerowi - krzyknęłam jeszcze głośniej  a on powiedział.
                     - Uspokój się bo cię skrzywdzę. Nie chciałabyś wiedzieć co się z tobą stanie - powiedział ze  złością w oczach.
Odpuściłam mu i poszłam usiąść na sofie.Każdy się patrzył na mnie z otwartymi ustami
                     -  Co się tak kurwa patrzycie?! - krzyknęłam
                     - Córciu uspokój się - popatrzyłam na tatę i prychnęłam.
Wstałam wzięłam torebkę i już chciałam wyjść ale się odwróciłam się do  nich i powiedziałam:
                     - A i wiecie co? Jesteś bandą głupków którzy nie umieją zrobić to co trzeba. Jesteście nikim. Niby gangsterzy a bez jaj-odparłam i wyszłam z tąd.             

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz